Rec. tomu: "Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości", Biblioteka "Toposu", t. 34, Pelplin-Sopot 2007, w: "Odra" 9/2008.

Między Bogiem i światłem

Książkę Krzysztofa Kuczkowskiego otwiera wiersz Reprobus, jedyny utwór, który nie wszedł do żadnego z cykli/kręgów tematycznych tomu (owe cykle to: Mowność, Kładka, Pan Dickinson, Odwrót). Jego osobność oraz pozycja ini­cjalna skłaniają do traktowania go jako wypowiedzi poetyckiej o szczególnej doniosłości, odkrywającej podstawowe sensy tomu.

Łaciński przymiotnik reprobus znaczy odrzucony, potępiony, niedobry, niezdatny, nieużyteczny, zły. Pierwotne imię św. Krzysztofa zawiera w sobie zapowiedź przemiany, porzucenia dotychczasowego życia i przyobleczenia się w nowe szaty. Przedmiotem poetyckiej refleksji Kuczkowskiego jest bowiem proces dochodzenia człowieka do duchowej dojrzałości. Kynokefalos, człowiek o psiej głowie, stanie się wszak Christophorosem, tym, który niesie Chrystusa.

Autor Wieży widokowej buduje wizję ludzkiej egzystencji jako nieustannego zmagania się człowieka z własną słabością, podejmowanego wciąż na nowo trudu przekraczania samego siebie, uwalniania się spod kurateli "nicości": Znam twoje czyny: masz imię, które mówi, że/ żyjesz, a jesteś umarły. Więc, Reprobusie, odszukać w sobie/ I muszę martwe rzeczy i pogrzebać je. Rozebrać ściany i zwalić/ dach domu, który nie chroni przed żywiołami. Zbudować/ nowy dom.

"Śmierć" i "zmartwychwstanie" to najważniejsze słowa w poetyckiej antropologii Kuczkowskiego. Człowiek ma do wypełnienia zadanie - musi uwolnić się spod władzy śmierci i na trwałym fundamencie zbudować własny dom. W owych duchowych zapasach wystawiony jest na niebezpieczeństwo owładnięcia przez złego ducha. Zaryzykowałbym pogląd, że problem opętania jest jednym z zasadniczych tematów najnowszych wierszy sopockiego twórcy (stąd formuła zawarta w tytule książki). Słowo poetyckie zdaje się tu pełnić funkcję egzorcyzmu.

Cywilizacja początku XXI wieku jawi się Kuczkowskiemu jako żywioł dezintegrujący, zdolny zamienić ludzkie wnętrze w piekło (Hiszpanka). Poeta pokazuje, jak daleko po­stąpiła infantylizacja wyobrażeń związanych ze sferą. Posługuje się sztafażem mitologicz­nym ([Głowa Orfeusza]), odwołuje się do naj­istotniejszych, symbolicznych wydarzeń w historii ludzkości (Termopile), by dowieść, jak niewiele łączy współczesny system wartości z etosem starożytnym. Jedną z podstawowych cech współczesnej cywilizacji europejskiej jest zanik potrzeby metafizycznej. Nie dysponując danymi na temat życia nadprzyrodzonego, dobrowolnie wyrzekamy się eschatologii, zastępujemy wyobrażenia o "tam" minimalistycznym "nie wiem".

Świat współczesny to w wizji Kuczkowskiego przestrzeń zaludniona przez widma. To, co bierzemy za rzeczywistość, jest tylko jej pozorem, a jednak zagarnia nas niczym wielka fala i prowadzi ku pustce, sprawia, że tracimy własną tożsamość.

Istotny kontekst dla tych wierszy stanowi twórczość Williama Blake'a. Kuczkowski nawiązuje do dzieła angielskiego poety w cyklu Pan Dickinson. Mamy tu do czynienia ze skomplikowaną intertekstualną grą, albowiem motywy Blake'owskie zostały wprowadzone poprzez odwołanie do fabuły filmu Jima Jarmuscha Truposz. Świat opisany przez sopockiego twórcę przypomina ziemię Ulro. Jego mieszkańcy zdają się pogrążeni we śnie, z którego - przynajmniej na pozór - nie ma przebudzenia.

Kuczkowski pisze o grzechu i skrusze, o ludzkiej skłonności do wymykania się Bogu, ale również o tkwiącej w człowieku zdolności do nieustannego przemieniania własnego życia. W przejmująco prostym i pięknym wierszu Kładka odwołuje się do biblijnej historii Naamana, wodza aramejskiego, którego Bóg uzdrowił z trądu. Naaman musiał siedmiokrotnie zanurzyć się w wodach Jordanu, by wyjść na brzeg "jako nowy człowiek"; jego ciało stało się jak ciało małego dziecka. "Dziecięcość" okazuje się nie tylko synonimem niedojrzałości, bezbronności i bezradności, ale również źródłem nadziei, wiąże się z nią pojęcie niewinności, naturalnej jedności ze światem i Bogiem. Człowiek, który chce nawiązać dialog ze Stwórcą, musi rozglądać się do wewnątrz, we własnym swoim blasku cieniu przeglądać się (Monolog). Aby dać wyobrażenie o tym, jak wielki to wysiłek, sięga poeta po kierkegaardowską metaforę: Chodzi o skok ponad pożerającą wszystko/ otchłanią, którą sam jestem (Kładka). Tylko ktoś, kto bierze na siebie trud duchowej przemiany, może stać się kładką, po której przejdzie syn cieśli.

Podróż, w którą zostaliśmy zabrani, odbywa się w dwóch przestrzeniach: w świecie zewnętrznym, w rzeczywistości początku XXI stulecia, i w ludzkim wnętrzu, które poeta sonduje i poddaje szczegółowemu badaniu. Wstępnym warunkiem zyskania Nowej Tożsamości (termin Blake'a), czyli zmartwychwstania i narodzenia się dla Wieczności, jest samopoznanie. Stąd za jeden z najistotniejszych motywów w nowych wierszach Kuczkowskiego uznać trzeba motyw zwierciadła/lustra. Centralne miejsce w tomie zajmuje utwór Twarz, kończący się pełną rezygnacji konstatacją: Znowu zostajemy sami./ Ja i mo­ja twarz./ Osobno./ Jest czwartek./ Dzień lu­ster./ Dzień klęski.

Stwierdzenie elementarnej niespójności między tym, co zewnętrzne (twarz), a tym, co wewnętrzne, może stać się pierwszym krokiem do odzyskania równowagi, przywrócenia harmonii między materialnym a duchowym, ziemskim i nadprzyrodzonym. Głęboko wierzący chrześcijanin musi nauczyć się egzystować w granicach współczesnej cywilizacji, nieustannie zmieniając własne życie, wybaczając innym ich zaślepienia i błędy, rozumiejąc i akceptując (Filistyni, Kładka). Akt poetycki staje się aktem rozgrzeszenia. Doświadczenie nicości okazuje się ostatecznie etapem na drodze do duchowej pełni. Właśnie o tym zdają się mówić ostatnie wersy utworu Mowność (I).

Kuczkowskiego zajmuje problem języka. Najistotniejsze z pytań, jakie sobie zadaje, brzmią następująco: czy na początku XXI wieku, po tym, jak wielokrotnie ogłoszono śmierć Boga, człowieka i poezji, możliwe jest jeszcze pisanie wierszy konfesyjnych? Jeśli tak, to jak sprawić, by oddawały prawdę o współczesności, ukazywały cały dramatyzm konfrontacji hominis religiosi ze światem ponowoczesnym, z kulturą medialno-obrazkową, w której brak miejsca na autentyczną głęboko przeżytą relację z Bogiem?

Autor Anioła i góry dysponuje całkowicie oryginalną i osobną dykcją poetycką, pozwala­jącą mu ukazać rozterki całej formacji światopoglądowo-artystycznej niegodzącej się z kie­runkiem przeobrażeń zachodzących w świecie współczesnym. Domaga się, by poezja pozosta­ła rozmową o rzeczach pierwszych, najistot­niejszych, by nie przestała być - posłużę się tu określeniem Miłosza - zbieraniem danych o rze­czach ostatecznych w kondycji ludzkiej.

Kuczkowski zna pułapki języka, ma świadomość, że zazwyczaj raca wystrzelona w/ gwiaździste niebo spada/ do martwego morza/ wiersza (Odwrót), dlatego wyzyskuje rozmaite rejestry mowy, sięga po ironię i autoironię, z upodobaniem posługuje się liryką maski i roli, zagęszcza materię poetycką, wkomponowując we własne dzieło elementy współczesnej kultury masowej, zestawiając je i kontaminując z motywami biblijnymi i mitologicznymi. Wiem - zdaje się mówić - że na progu XXI stulecia nie da się przemawiać tonem ezechielowym.

Najbardziej zaskakująca jest w książce Kuczkowskiego jej część ostatnia, Odwrót, na którą składają się jedynie trzy wiersze, mówiące o klęsce owego aktu komunikacyjnego, jakim jest tekst poetycki ([***po to pisałem...]); o niemożności utrwalenia w języku tego, co istotne (Odwrót); o porażce słowa, które nie tylko nie jest zdolne opisać rzeczywistość, ale także nie oddaje prawdy o tym, kto owo słowo wyrzekł (Dwa zwierciadła).

Krzysztof Kuczkowski decyduje się na gest zaprzeczenia, ponieważ wie, że definitywność nie służy poezji - wiersz musi jednocześnie za­mykać się w języku i otwierać na niewyrażalne.

Przemysław Dakowicz

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Projekt i realizacja: 1.2.1 STUDIO REKLAMOWE