Recenzja tomu: "Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości", Biblioteka "Toposu", t. 34, Pelplin-Sopot 2007, w: "Akcent" 3(113)2008.

Blaze of Glory

Według dwunastowiecznej (zachodnioeuropejskiej) legendy Krzysztof był olbrzymem o ogromnej sile, gotowym pójść na służbę tylko do najpotężniejszego pana. Gdy najpotężniejszy z królów przeżegnał się słysząc imię szatana, Krzysztof zaczął służyć diabłu. Z biegiem czasu zauważył, że szatan ze strachem omija każdy krzyż na drodze. Od tej chwili Krzysztof chciał służyć jedynie Chrystusowi, prawdziwemu władcy świata (Jutta Seibert: Leksykon sztuki chrześcijańskiej. Tematy, postacie, symbole. Kielce 2007, hasło: Krzysztof). Kto dziś nie zna dalszej części legendy, w której olbrzym przenosi przez rzekę małe dziecko, nadspodziewanie ciężkie, cięższe od "całego świata" i ponad swój wiek wymowne: "Nie tylko świat niosłeś na plecach swych, ale też tego, co go stworzył"? Przewoźnik otrzymał wówczas imię - "noszący Chrystusa" - zamiast pogańskiego "Reprobus" ("odrażający"): Urodził się powtórnie - zyskał nowe imię/ "Christo-phoros" i nowe pochodzenie - Azja Mniejsza,/ Licja, prowincja rzymska. Zyskał też ludzką twarz/ i opinię świętości. Za to został zabity przez Rzymian. (Nikt tak nie nadaje się do zabijania jak święci). Wiersz Reprobus (z którego pochodzi cytat) otwiera nowy tom Krzysztofa Kuczkowskiego o sentencjonalnym i wiele obiecującym tytule - Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości. Otwiera - w tym wypadku nie jest to stwierdzenie na wyrost, bo utwór ten warto potraktować jako klucz do książki, starannie skomponowanej i wydanej z dbałością o szczegóły.

Tytułowy Reprobus, półzwierzęcy osiłek o psiej twarzy, nawrócony i przemieniony w człowieka, dostąpił męczeństwa i chwały świętości. Trudno w tej postaci nie dostrzegać symbolu - uniwersalnego obrazu życia i natury człowieka (jeśli taką istotnie posiada): życia, w którym jałowość i pozór celowości mogą zostać zrównoważone przez poczucie sensu, misji, głębokie przekonanie o słuszności dokonanych wyborów, a zamęt i przyziemność - przezwyciężone przez poświę­cenie i heroizm. U Kuczkowskiego legendarny Reprobus-Krzysztof zostaje powołany na "Bożego pomocnika" - takim czynią go ludzie, prosząc świętego o pomoc. Bo potężny/ pomocnik potrzebny jest temu, kto podobny jest do wieprza,/ w kim wieprz wielki jak stodoła nie pozwala/ domknąć wrót, tak że otwarty jest na wszystkie/ nienasycenia i na wszystkie głody płynące korytem/ świata.

W wierszach współautora Pieśni miłości, pieśni doświadczenia człowiek i świat nie należą do sfery ideału, bywają raczej piękni w swojej brzydocie. Wybierając swojego imiennika na bohatera wiersza otwierającego tom, Kuczkowski wskazuje na jeden z ważniejszych tematów książki: funkcjonowanie mitów w świadomości człowieka, zwłaszcza w świadomości indywidualnej, rozbijanie mitu, jego przeobrażanie się w przekaz o przeciwnym znaczeniu i nieuchronna mityzacja tego przekazu. Nawet herosi i święci z legend, tym bardziej zaś bohaterowie literaccy, filmowi - dostarczający wzorców zachowań, a w większym jeszcze wymiarze wzorców myślenia, dostarczyciele i krzewiciele światopoglądów oraz ideologii - bywają głosicielami przynajmniej dwóch, niejednokrotnie sprzecznych ze sobą jednocześnie prawd. Święty Krzysztof jest najlepszym przykładem - trochę sienkiewiczowski Roch Kowalski, trochę apostoł. Błądzenie i mądrość, siła i pokora, wybujały witalizm i ugruntowany na posłuszeństwie ascetyzm - raz jeden pierwiastek bierze górę, raz drugi. Świat i człowiek Kuczkowskiego nie są jednowymiarowi. Człowiek - "wieprz" łasy na dobrodziejstwa "koryta świata" - nie podlega jednak miażdżącej ocenie. Więc, Reprobusie, odszukać w sobie/ mu­szę martwe rzeczy i pogrzebać je. Rozebrać ściany i zwalić/ dach domu, który nie chroni przed żywiołami. Zbudować nowy dom. Do nowych bukłaków wlać młode wino - mówi o sobie podmiot Kuczkowskiego. Wybór nowego, pożegnanie ze starym nie oznacza odcięcia się od (własnej) przeszłości.

Akceptacja ułomności, świadomość ciągłej przemiany, jakiej podlega człowiek - tu przemiana jest aksjologicznie określona, oznacza postęp, poprawę, krok naprzód - to etyczny grunt dla motywu, który pojawił się już w Reprobusie, a powróci w kolejnych partiach książki. Budowanie, przebudowa, odbudowa - stawianie na nowo lub poprawianie domostwa, niekończące się zagospodarowywanie miejsca życia, przestrzeni zmagań i nadziei, "ziemi bolesnej, ziemi czystej" - motyw ten sprzyja uniwersalizacji świata przedstawionego w wierszach. Uniwersalizm planu zawartego w Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości przypomina koncepcję Eliadowską, lecz nie jest z nią tożsamy. W wierszowanej "mikrotrylogii" Budowanie domu nie tyle sam dom jako przestrzeń kosmiczna byłby światem lub jego odbiciem, co raczej budowanie - proces, cykl przemian - stwarzaniem, przetwarzaniem kosmosu. Topos domu jako świata zastąpiony został wyobrażeniem kosmosu w jego dążeniu do porządku i ideału. Człowiek w tym dążeniu (współ)uczestniczy, jest częścią procesu, który wokół niego zachodzi. Po jasnych i ciemnych pagórach chodzą/ mężczyźni w niebie­skich kombinezonach -/ (...) / Wiedziałem, wiedziałem, że to się musi dokonać./ Cud przemiany (Budowanie domu [I]); Mężczyźni w pomarańczowych/ pelerynach zakładają dreny. / (...)/ Teraz jako w niebie, tak i na ziemi (Budowanie domu [II]) - stawianie domu (budynku) to przekraczanie progu wtajemniczenia, lecz wtajemniczenie to nie wszechwiedza, to dostęp do tajemnicy, odczucie złożoności świata: (...) i już naprawdę nikt nie wie,/ czy to dla ludzi będzie dom, czy port dla/ okrętów nie wiadomo pod jaką/ płynących banderą (Budowanie domu [III]).

Zachwycić się można jedynie czymś nie do końca poznanym, czymś nieoczywistym. Czymś, na co spogląda się z pietyzmem i zaskoczeniem. Budowanie - domu, kosmosu, siebie - to czynność sakralna ("Pracują młyny Boże"; "Hosan­na. Gloria. Hosanna"; "Śpij, świecie, śpij./ Buduj swoje domy"). Zarazem jednak czynność pozbawiona oczywistych norm. Takim budowaniem rządzą reguły, których nigdy w pełni prześwietlić się nie da; w trzecim Budowaniu... czytamy: "Ta konstrukcja zamknięta ścianami/ błękitu może być domem lub szubienicą". Życie i śmierć to w końcu ogniwa tego samego łańcucha, śmierć (każda, gwałtowna czy naturalna) jest przeciwieństwem życia - i te przeciwieństwa się dopełniają. Pokusę, by autora tomu obarczyć przyciężką formułą "klasycysta", osłabia jednak zupełny brak harmonii w rzeczywistości postrzeganej przez podmiot wierszy. Mit ma dwie strony - ciemną i jasną. Krzysztof jako "psiogłowiec" i jako "Boży pomocnik". Mit wyjaśnia, ale i komplikuje. W de­dykowanym Tadeuszowi Różewiczowi, przedostatnim w książce wierszu *** [po to pisałem...] Kuczkowski przestrzega: "nie wyjaśniać/ ciemnego/ ciemniejszym/ od niego", zaś nieco niżej próbuje podsumowania: "bluźniercze/ i święte/ na oścież otwarte/ na głucho zamknięte". Dom albo szubienica, świętość albo bluźnierstwo - spójnik "albo" można by zastąpić spójnikiem "i". Łączenie przeciwieństw to niemal autorska filozofia wyłożona w Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości.

Śnił mi się dół zagłady. / I wyjście z grobu trzeciego dnia o świcie./ I głos mówiący: "Nie bój się" (Mysterium resurrectio). Zmartwychwstanie ma wiele wspólnego z budowaniem. O obydwu zdarzeniach - czy też procesach - opowiada się jak o ruchu w przestrzeni: Teraz, odbywa się wielkie żeglowanie,/ (...) odrywanie słów/ od sensów, mówienie w językach obcych/ człowiekowi, (...) (Budowanie domu [III]); Na jedno mgnienie otwarło się w nim/ lodowate jezioro wypełnione zgiełkiem/ różnoimiennych głosów i języków (Mysterium...). Przestrzeń ta jest przestrzenią słów, które nie pozostają bez wpływu na człowieka i jego świat, mają bowiem moc sprawczą. Mogłoby się wydawać, że w analizowanych utworach poeta tworzy apoteozę chrześcijańskiej etyki: "głos mówiący 'Nie bój się'" przywodzi na myśl biblijne "gdybym szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę", z kolei lament nad "językami obcymi człowiekowi" wyraża tęsknotę za "tak - tak, nie - nie". Sprzeczny z taką wykładnią jest jednak wiersz tytułowy. Pozornie moralizatorska fraza Dajemy się prowadzić nicości jak dzieci (tytuł utworu różni się od tytułu tomu szykiem zdania) służy raczej obiektywizowaniu sytuacji egzystencjalnej człowieka niż jego napominaniu. Przeczucie nieuchronności zmiany miejsca pobytu/ miejsca istnienia ("Chodzi o tam. Tam./ Tam gdzie mamy się/ spotkać") podszyte jest niepewnością i zwątpieniem: "Nie wiem,/ gdzie tam jest/ i czy jest w ogóle". "Tam" nie jest miejscem, do którego w nagrodę za dobre życie idzie się po śmierci. "Tam" to tytułowa nicość.

Tom Kuczkowskiego zawiera cykl wierszy znanych już z książki Pieśń miłości, pieśń doświadczenia (Bydgoszcz 2006), wydanej wspólnie z Wojciechem Kassem. Owa Pieśń doświadczenia - w nowym tomie nosząca tytuł jednego z utworów cyklu: Pan Dickinson - odsyła do Truposza, westernu w reżyserii Jima Jarmusha (Dead Man, 1995). Pan Dickinson, cykl świadczący o fascynacji poety twórczością amerykańskiego reżysera, zaskakuje - zwłaszcza na tle całej książki. W porównaniu z pozostałymi częściami tomu wyraźniej zrytmizowany (nie bez powodu pierwotnie nazwany został pieśnią) i zwarty tematycznie - ten zbiorek zaledwie dziewięciu "filmowych" wierszy nadaje ton publikacji Kuczkowskiego. Dzieje się to już na poziomie edytorsko-graficznym: można mieć wrażenie, że czarno-białe fotografie Ireneusza Zjeżdżałki (Bez atelier, Września 2000-2001), przedstawiające dzieci - co ciekawe, fotografie wyłącznie pozowane - są aluzją nie tylko do tytułu tomu, ale także do czarno-białego filmu Jarmusha. Wiersze o Panu Dickinsonie, o Thel Russel, o Conway'u Twilu, o Williamie Blake'u - to bez wyjątku wiersze o śmierci, umieraniu, odchodzeniu. Ta śmierć nie ma w sobie nic chwalebnego, nie jest epicka. Dobry dzień na przejażdżkę./ Kanoe wydrążone na Twój wzrost, wyłożone/ cedrem. Czas byś popłynął w górę rzeki,/ Williamie Blake (Truposz). Śmierć u Kuczkowskiego nie uwalnia od nicości. Nicość jest niezbywalnym doświadczeniem człowieka, nie pojawia się ani "przed", ani "po" jakimkolwiek zdarzeniu, lecz stale człowiekowi towarzyszy, ocean,/ który z ciebie wypłynął// nie jest tobą -/ jest zwierciadłem, przegląda się/ w nim inne zwierciadło// w nim też nie zobaczysz swojej/ twarzy (Dwa zwierciadła).

Paweł Mackiewicz

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Projekt i realizacja: 1.2.1 STUDIO REKLAMOWE