Recenzja tomu: Krzysztof Kuczkowski, "Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości", Biblioteka "Toposu", t. 34, Pelplin-Sopot 2007, w: "Nowe Książki" 3/2008.

W wielkiej przemianie

Nowy, znakomicie wydany (na osobną uwa­gę zasługują portrety dzieci, ilustrujące książ­kę fotografie autorstwa Ireneusza Zjeżdżałki) tom poetycki redaktora naczelnego "Topo­su", Krzysztofa Kuczkowskiego, rozpoczyna się od wiersza o imienniku - patronie Poety, a raczej o znaczącej metamorfozie dzikiego olbrzyma Reprobusa, "szukającego naj­potężniejszego pana na świecie", służącego także diabłu, w świętego Christo-phorosa, czyli noszącego Jezusa, świętego patrona podróżnych, Hermesa chrześcijańskiego świata. Autor, posiłkując się wiedzą zapisa­ną przez Jakuba de Voragine w Złotej legen­dzie, taki oto zapisuje "program przemiany":

(...) odszukać w sobie
muszę martwe rzeczy i pogrzebać je.
Rozebrać ściany i zwalić dach domu, który nie chroni przed
żywiołami. Zbudować nowy dom. Do nowych bukłaków wlać młode wino.
Zaczerpnąć nieba. Przymieszać do lazuru ocet i żółć.
Przyprawy całej ziemi. Ziemi bolesnej, ziemi czystej.

(Reprobus)

Postanowienia te, nawiązujące wymownie do języka Biblii, świadczą o chęci i konieczności wewnętrznej odmiany, znalezienia - wresz­cie - pewnych i stałych punktów oparcia, wartości niezachwianych i ostatecznych. Dokumentują postawę aktywistyczną, odrzucającą bierne zmierzanie do "nie wiem" i uprawę codziennej nicości. Najpierw prze­miana dokonuje się w rzeczywistości poetyckiej mowy - poprzez minicykl Mowność pokazujący poszukiwanie nowych instru­mentów koniecznych dziś do przekazania li­rycznego gestu. Dalej - Kładka prowadzi ku terenom wielkiej budowy, tam gdzie z nicze­go powstaje nowy dom, przekształcając kra­jobraz, wznosząc konstrukcję określającą na nowo położenie stron nieba, wody i ziemi.

Kolejny zestaw utworów jest ukaza­niem skomplikowanej dychotomii: ja - świat. "Ja" jest skupione, nastawione na namysł nad sprawami własnego życia, poddaje się swo­istym rekolekcjom, realizuje poetykę zwie­rzenia; "ja" w świecie realizuje się poprzez kontemplację muzyki, tańca, architektury, buduje nową estetykę i angelologię, osobi­stą hierarchię bytów czystych.

Po drugiej stronie jest świat obcy artyście - w ostrych, ironicznych notacjach, pełen pustego zgiełku, przykładów globalizacyjnego zidiocenia mas (Termopile, Hiszpan­ka), w zewsząd atakującej pandemii głupoty pochodzącej od polityków i rozmaitych "pre­zenterów".

Teraz następuje nowy rozdział: jak­byśmy znaleźli się w klubie miłośników twórczości Jima Jarmuscha; w analizie po­szczególnych faz i postaci niezwykłego filmu-przypowieści Truposz z pamiętnym Johnem Deppem w roli głównej dostrzeżemy inną dla sztuki możliwość wypowiedzi. "Do nowych bukłaków wlano młode wino" - Pan Dickinson jak bezlitosny Bóg Ojciec odtrąca Williama Blake'a, widzimy dalsze fazy wędrówki dziwnego bohatera z Indianinem o imieniu Nikt ku samopoznaniu i śmierci, hen, ku sensom ostatecznym, w górę rzeki. Kuczkowski dobitnie pokazuje, że parabolę tworzyć dziś i rozumieć można inaczej niż wcześniej; język sztuki współczesnej także opowiada przejmująco historie o "otchłani, którą sam jestem"...

Zamknięciem rozmaitych, zaskakują­cych poprzez takie zestawienia tematyczne, cykli są wiersze końcowe, pierwszy pod zna­czącym tytułem Odwrót, drugi, autotematyczny, dedykowany Mistrzowi Różewiczowi i w poetyce Mistrza utrzymany, ostatni, Dwa zwierciadła, pokazujący sytuację, gdy poeta w lustrze nie odnajduje już swojej twa­rzy, a widzi w tafli kołujący czas.

Autor zdaje się mówić - nie dociecze­my do końca tajemnicy, warto jednak iść, szukać własnej drogi, przyglądać się znakom; po etapie przemian i pozytywnej dezintegra­cji potrafimy znaleźć świat "na powrót sca­lony", ale już bez naszych myśli i słów, bo złudzeniem jest każda próba wyjaśnienia "ciemnego ciemniejszym od niego". Trzeba to choćby zrozumieć. A pojednanie z sobą samym bywa sztuką.

Krzysztof Lisowski

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Projekt i realizacja: 1.2.1 STUDIO REKLAMOWE