Recenzja tomu: Krzysztof Kuczkowski, "Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości", Biblioteka "Toposu", t. 34, Pelplin-Sopot 2007, w: "Pogranicza" 6(71)2007.

Zagranice niewidzialnego

Dzielenie świata wydaje się zaspokajaniem jednej z najbardziej pierwotnych potrzeb człowieka, który szuka swego miejsca w rzeczywistości poprzez nadawanie mu elementarnego ładu. Oswaja otoczenie właśnie poprzez ustanawiane podziały dokonywane wedle najróżniejszych kryteriów, a wytyczane granice stają się fundamentami światopoglądu: na Ducha i Materię, Naturę i Kulturę, Dobro i Zło... Jednak pierwsze i zarazem najbardziej radykalne wydaje się wyodrębnienie "Ja" z "Nie-Ja", czyli reszty świata.

W najnowszej książce poetyckiej Krzysztofa Kuczkowskiego najważniejsza jest granica poznania, a horyzont epistemiczny oddziela niewielką wyspę "realu" od jego antytezy, którą stanowi reszta niepokojąco rozległa jak ocean - niepewna, nieokreślona, niewyrażalna i nieuchwytna. Ta kraina "nie wiem" kolonizowana bywa poprzez ograniczanie niewiedzy i wytyczenie na niej wewnętrznych granic powiatów: "nie wiem skąd" i "nie wiem gdzie", a pewnie innych jeszcze, tu akurat nienazwanych. Podział ten jest ponadto wielostopniowy - jak śmierć i zaświaty w poezji Leśmiana, gdyż z "nie wiem" przechodzi się nie do wiedzy, ale do "jeszcze większego nie wiem".

W cyklu małych próz poetyckich pojawiają się cztery strefy "niewiedzy" i choć nie zostały one nazwane, łatwo w nich rozpoznać: piekło, niebo, zaświaty umarłych (odwiedzane przez bliskich) i przestrzeń halucynacji. Mają one odrębne wejścia (spotkanie z diabłem, aniołem, śmierć i narkotyczny "odlot"), ale niewykluczone, że chodzi o jedną wspólną strefę, gdyż jedynym wskaźnikiem TAM pozostaje nieokreśloność. Obszary "nie wiem" ostatecznie nigdy nie są waloryzowane pozytywnie i nawet anioł okazuje się fałszywy jako wcielenie uzdrowiciela-hochsztaplera.

Taka architektura rzeczywistości poza-materialnej, znacznie mniej precyzyjna niż w imaginarium Dantego, wytycza poecie szlaki eksperymentalnych wędrówek. Poezja Kuczkowskiego rozgrywa się nie tyle w języku, ile w dziedzinie relacjonowanych wyobrażeń, chociaż część pierwsza zatytułowana Mowność zawiera analizy różnych użyć słowa. Za punkt zerowy służy tu przywołany pogląd Johna Cage'a o zbędności rytuału, potem pojawia się wspomnienie ojca służącego w armii niemieckiej, którego uratowały skierowane w porę do generała słowa matki. Kolejny wiersz Monolog jest natomiast interpretacją obrazu malarskiego, którego milczenie kłóci się z przedstawieniem sytuacji dialogowej, ewokującej domniemaną rozmowę na prawach apokryfu.

Istnieją zatem strefy nasycone dialogiem i narracją; a pośród nich są obszary "tam", czyli tereny leżące poza zasięgiem wzroku i słowa, o których nie wiemy nic, toteż skazują albo na dowolność wysnuwanej opowieści, albo na milczenie. Poezja Kuczkowskiego zawieszona jest między tymi dwiema możliwościami.

Nie wiem
gdzie tam jest
i czy jest w ogóle.
Może tam nie ma nic?
Nie wiem.

- czytamy w wierszu Dajemy się nicości prowadzić jak dzieci, który posłużył za nagłówek całego zbioru, ale pozostaje diagnozą niejednoznaczną. "Nicość" jest bowiem na różne sposoby wypełniana i nazywana, przybiera najróżniejsze kształty i choć nie przekształca abstrakcji w konkret (jak to się dzieje u Leśmiana), na pewno nie jest sterylnie "pusta".

Drugi cykl Kładka przedstawia inne przejścia do strefy "nie wiem" - już nie ekstremalne, ale codzienno-mistyczne, ustabilizowane w symbolach kulturowych albo odkryte w indywidualnych epifaniach. Oto wykop, który poprzedza budowę domu, staje się syntezą nieba i ziemi (tryptyk Budowanie domu I, II, III):

od dziury w ziemi rozpoczyna się
budowanie domu

Ta oczywistość stanie się paradoksem, jeśli spojrzeć na opisany proces jako na dialektykę zaniku i tworzenia. Transformacje przestrzeni prowadzą jednak nie zawsze do tak wyrazistych alegorii sacrum; często destabilizują znaczenia wraz ze zmianą geometrii, powstawaniem nowych form i układów ziemsko-niebieskich. Ponadto sama "powierzchnia" codzienności ujawnia miejsca porowate, otwierające się na niepewne przestrzenie konfabulacji.

W wielu sytuacjach dialog żywiołów powietrza i ziemi zamiast zagarniać nowe obszary poznania, powiększa terytoria nieznanego. Na niekorzystny bilans wiedzy i niewiedzy wpływają także sny (Mysterium resurectio), apokryfy historii starożytnej, tworzone podczas wędrówek turystycznych (Termopile) i akty kontemplacji dzieł sztuki (Anioł Gaudiego, Anioł Manuela de Falli). Eksperymentalne wcielenia w cudze stany iluminacji dostarczają wprawdzie substytutów przeżyć bohaterów Biblii i historii, ale ujawniają także niemoc transgresji, która przypomina sytuacje znane z poezji "kapłańskiej":

Chcę być kładką, po której przejdzie Syn cieśli.
Muszę zdążyć przed zachodem słońca, zanim ciemność
mojego serca powiększy się o ciemność
nieba i ziemi.

Mistyczne wzloty wydają się bliskie, a jednak pozostają na drugim brzegu doświadczenia i nie stają się udziałem podmiotu. Niewątpliwie właśnie ten nieprzezwyciężony dystans uwiarygodnia wypowiedź poetycką, zbliżając poetę do wspólnoty niespełnienia podobnych tęsknot. Kuczkowski wskazuje szczeliny percepcji i drzwi, do których nie ma klucza. Nie oferuje więc żadnej recepty na przejście "tam"; raczej zwierza się z klęski, zachęcając jednak do podejmowania indywidualnych wypraw. Te niefortunne ekspedycje niekiedy służą swoistej dydaktyce metafizycznej, która sprowadza się do kontrastowania rzeczywistości alternatywnej z rzeczywistością zastaną - naznaczoną banałem masowo-turystyczno-hipermarketowym, a zatem, rzecz jasna, karykaturalnie zohydzonym jako sfera odrzucona.

Śledzenie granicy wnętrza i zewnętrza nie może się odbywać wyłącznie poprzez obserwację świata fizycznego i podczas przechadzek po tekstach kultury. Z kolei bezpośrednie doświadczenie egzystencjalne nie może się sprowadzać do relacji z marzeń sennych. Próbą wyjścia z tych labiryntów poznania jest więc w końcu świadomie podjęta introspekcja. Twarz nawiązuje do Herbertowskiego wiersza Pan Cogito ogląda w lustrze swoją twarz i podobnie jak ten słynny pierwowzór, ostatecznie konstatuje zwycięstwo wyobcowanego oblicza nad JA. Klęska tożsamości jest tu jednak punktem zarówno wyjścia, jak i dojścia - inaczej niż dla Pana Cogito, który jeszcze szukał argumentów genetycznych i przekonywał się o podejmowanych wysiłkach sublimacji kulturowej, próbach uszlachetnienia gatunku poprzez obcowanie ze sztuką. Twarz Kuczkowskiego jest od początku do końca obca - nie dając szansy na żadną integrację.

Pytania o "drugi brzeg" i motyw przeprawy powracają w kolejnym cyklu Pan Dickinson, ale już w innej modalności - przypisywane innym postaciom, w tym historii filozofii i literatury (Charlie Dickinson, Conway Twil, Thel Russel, William Blake). Cykl czwarty Odwrót zapowiada finał, gdyż skupia się na fenomenie aktu twórczego:

w głowie poety
ktoś oświetla słowa
zanim jeszcze zostaną
wydobyte z bezcennej
rudy niewiedzy

Potem - jak stwierdza poeta - owa świetlistość, pochodząca z energii i w jego głowie, zwana animula poetica, gaśnie. Jest to więc dość wyraźna deklaracja romantycznej, przednowoczesnej koncepcji poezji, gdzie więcej zależy od uprzedniej myśli niż od słowa. To jeszcze jeden dramat wnętrza i zewnętrza, który jednak inaczej się kończy.

Cały tom zamykają dwa wiersze autotematyczne. Drugi mówi o zaniku podmiotu we wspomnieniach i w tekście - niby w dwu ustawionych naprzeciw siebie lustrach. Oznacza to zarazem koniec schizmy, scalenie wnętrza i zewnętrza świata, przy czym jednak odzyskana harmonia może oznaczać zarówno uzewnętrznienie obu sfer, jak i wchłonięcie do wewnątrz. A wiersz poprzedzający został zadedykowany Tadeuszowi Różewiczowi i rozpoczyna się tak:

po to pisałem
żeby nie mówić

A kończy:

bluźniercze
i święte
na oścież otwarte
na głucho zamknięte.

Trudno więc ustalić, czy motyw pisania (sformułowany negatywnie) wskazywał cel główny. Pismo zazwyczaj zamyka, nadając sensy, które zawężają zakres interpretacji świata. Pozostaje różewiczowska gra z tekstem-pokojem, który raz po raz uchyla drzwi i odwraca perspektywę spojrzenia poety.

Piotr Michałowski

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Projekt i realizacja: 1.2.1 STUDIO REKLAMOWE