Recenzja tomu: Wiersze [masowe] i inne, Fotografie: Witold Jurkiewicz, Biblioteka „Toposu”, T. 53 , Sopot 2010.

Niepodległy wobec masowości

Krzysztof Kuczkowski (rocznik 1955) po raz kolejny, lecz na nowo, ujawnia zanik potrzeb metafizycznych u współczesnych. "Masowość" wyróżniona w tytule tomiku i w jego zawartości odnosi się do spraw, które z masami np. ludowymi mają niewiele wspólnego. Choć można by było skojarzyć tytuł z PRL, ponieważ na widnieje fotografia dziewczyny, ustrojonej niczym dziewczę z powojennej Polski, na tle masywnej bryły Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Zdjęcie w samej rzeczy zapowiada obecność w książce poetyckiej minigalerii fotograficznej Witolda Jurkiewicza (również rocznik 1955). Nie znaczy to, że zbiór wierszy Kuczkowskiego opiera się na koncepcie, na który wpadł przed czterdziestoma laty Witold Wirpsza, pisząc Komentarze do fotografii (Instytut Mikołowski niedawno wznowił ów jedyny w swoim rodzaju zbiór poezji).

W tomiku Kuczkowskiego porządek poetycki i fotograficzny łączą odmiennie wyrażane reminiscencje pokoleniowe oraz cieniowany żart i stopniowana ironia. Czarno-białe reprodukcje prac Jurkiewicza przede wszystkim służą jako zastanawiający podkład ikonograficzny dla wierszy Kuczkowskiego. Ich układ jest prosty: Przed, Pomiędzy, Po.Kompozycja jest naturalna, wyznaczają ją wspomnienia o przodkach i miejscach pierwszych przebudzeń świadomości, treść dorosłego życia, a następnie finałowa śmierć.

Tok przeżywania wydaje się tu niesłychanie ważny, prowadzi nas bowiem meandrami złudzeń i rozwiewających się iluzji ku czasem gorzko, czasem niepewnie wypowiadanej tęsknocie eschatologicznej. Introdukcyjny wiersz Narcissus poeticus (konkretny, zmysłowy, plastyczny, a na dodatek niepokojący) wyobraża ogród dzieciństwa i dojrzałości, i to w taki sposób, że śledzimy, jak przestrzeń rajska przekształca się w apokaliptyczną, a właściwie jedna nakłada się na drugą i trwa w stanie migotliwym.

Kontemplowanie losu jest osią tej książki poetyckiej. A czymże jest los? Nagłą wiedzą, że "miłość nie jest marszem/ zwycięstwa, ale niekończącym się// szeregiem klęsk, po któ­rych/ - wciąż wyżej i wyżej - wspina się/ two­je Alleluja".

Wzmiankowana na początku masowość wskazuje u Kuczkowskiego na podjęcie gry z gadżetami czy też przedmiotami masowej wyobraźni (Barbie, Ken, Kwestionariusz Prou­sta). Gra z nimi nie polega na negacji, obśmianiu, felietonowym wykpieniu, lecz na wyro­zumiałym bądź ironicznym (bez zjadliwości) zdystansowaniu się wobec "masowych" mód. Powszechna "masowość" niszczy możliwość pięknego różnienia się, stanowi iluzję bycia niesamotnym, pozór poczucia przynależności do Uniwersum.

Spokojne i niepodległe wobec nicości pie­lęgnowanie relacji z bliskimi jest jedną z recept na "masowość" i wszelką ułudność cywilizacyjnych miraży. Poeta nie rzuca żadnych anatem, lecz sprawozdaje: "Jest nas dwoje. Na ekranie pulsuje sześć miliardów/ czerwcowych igiełek. W środku czuję ich/ szczypanie. Wytryskają w nas gorące/ źródła" (Poezja masowa). Utwierdzanie się poprzez bliźnich jest tu praktyką życia niemasowego (Yeti zamieszkał nad nami, Romek).

Kuczkowski strawestował słynny (przynaj­mniej w swoim czasie) wiersz o barbarzyńcach Konstandinosa Kawafisa. Barbaryzacja idąca w parze z postępującą apokalipsą w wersji so­pockiego poety kończy się odkryciem, że wy­konawcami końca dziejów są ci sami, którzy się go obawiają. Jak czytamy w Barbarzyńcach:

Każdego dnia po przebudzeniu
sprawdzaliśmy czy jeszcze są,
potem zaniechaliśmy i tego.
Z luster patrzyły na nas twarze
coraz bardziej dzikie, coraz
bardziej obce.

Autor tego wiersza jest sceptyczny wobec mitów przeszłości (tylko pozornie rozwiązują jednostkowe, indywidualne problemy człowieka). Przywołuje opowieść o Orfeuszu i Eurydyce, aby wskazać na to, że rozwiązania trosk, kłopotów, zagadnień przychodzą (w pewnym sensie) spoza dziedzictwa ludzkości, w dzia­łaniu, w praktykowaniu przez osobę duchowości: "kropla/ światła nie z tego świata/ świt przemienia/ w mit" (puenta wiersza Siedemdziesięciojednoletni poeta czyta "Rewolucjonistę przy kiosku z piwem").

Poety nie odstępują kwestie metapoetyckie czy też poetologiczne, np. skąd przychodzi mowa. Znakomite są Dwa listy [Tadeusz Ró­żewicz – Andrew Lahde].Opowiadają o od­chodzeniu koniecznym i wynikającym z aktu woli, o żegnaniu się, które jest powitaniem. W ten sposób uzmysławiają, że życie wolne jest rozpoczynaniem wciąż od nowa, nawet niedługo przed zgonem. Poddanie się maso­wości czyni istnienie ludzi istnieniem odda­nym w niewolę cudzych zmyśleń i celów, umacnianiem fałszywej świadomości, że wszystko jest w najwyższym porządku, że potrzebujesz czegoś, czego nie potrzebujesz.

W rezultacie coraz trudniej być niepodległym wobec masowości. W tym kontekście tren Anioł Passoliniego nabiera mocy czarnego proroctwa. Wyłamywać się z szeregów odbiorców i producentów masowości oznacza być "w budzie", na marginesie, przyjąć punkt widzenia psa (jak Jarosław Iwaszkiewicz na stare lata), stanąć na granicy niewysłowienia, może nawet zaniemówić. Zgoda na Byt, na Najwyższą Wolę, wypowiedziana w cyklu o umieraniu poety Kazimierza Hoffmana, jest punktem kulminacyjnym tomiku.

Końcowy wiersz Śmierć Wielkiej Małpy diagnozuje stan świadomości, a raczej nieświadomości współczesnego człowieka, który jest szczelnie zamknięty przed innymi ludźmi i światem najbliższym. Chłód staje się podstawową właściwością rzeczywistości dwudziestopierwszowiecznej: "Zima może być za/ długa na nasze krótkie życie".

Zbigniew Chojnowski
W: "Twórczość" nr 8 sierpień 2011

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Projekt i realizacja: 1.2.1 STUDIO REKLAMOWE