Warszawa 2001, w: Topos 1-2(62-63)2002

Było minęło trwa

Liczący około trzydziestu pozycji dorobek poetycki, eseistyczny i naukowy Juliana Kornhausera w ubiegłym roku powiększył się o niewielki objętościowo, bo liczący zaledwie 29 wierszy zbiorek pt. "Było minęło". Tomik elegijny, nie stroniący od śpiewnych refrenów, zrytmizowanych fraz, które usiłują wystukać tętno przemijania: tam i tu tu i tam tam i tu; w sposób najbardziej ze wszystkich prosty, bo przez nieskomplikowany kod akustyczny, próbują oddać tajemnicę podwójnej obecności człowieka, przynależności do dwóch porządków ontologicznych: natury i kultury. Ale też, tak mi się przynajmniej wydaje, może chodzić tutaj o podwójność na innym, głębszym poziomie: Nad rzeką szeroką jak sen/ obudziło się serce:/ jak krótkie jest życie!/ Krótkie i niespokojne. (z: "Nad rzeką"). Niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Panu (św. Augustyn, "Wyznania").

Bohater wierszy J. Kornhausera próbuje uchwycić się tego, co bliżej, na wyciągnięcie ręki, co wydaje się być bardziej konkretne, bardziej namacalne, a więc: dom, język, wierne drzewo w górach. Bo gdyby nie one: o ileż [życie - przyp. K.K.] byłoby krótsze, ciemniejsze! (z: "Nad rzeką). Tych zakotwiczeń jest więcej: (...) sucha trawa dotknięta kosą słońca/ klasztor nad rzeką niepokojące dudnienie pociągu/ drobny żwir na drodze do doliny (z: "Było minęło"), skrzydełka szarlotki (z: Wieczna podróż"), wreszcie: (...) cud poduszki z czterema rogami/ zwróconymi ku przyszłości. Nagiej i wolnej. (z: "Cud").

Skąd pochodzi to olśniewające piękno rzeczy zwyczajnych, które przywraca radość życia, które w tym jednym momencie otwiera człowieka na inną perspektywę? Jaką? Perspektywę wieczności, perspektywę tego, co nieprzemijające, tego, co tutaj i teraz można oddać tylko językiem paradoksu: zmienia się to co się nie zmienia (z: "Niezmienna zmienność"). Wszystko inne - było długo/ minęło raz dwa - pisze w tytułowym wierszu J. Kornhauser.

Przypomina mi się tutaj fraza z wiersza nieżyjącego już Janusza Żernickiego: I przeleciało, prześmignęło życie, fraza która zawsze ilekroć ją czytałem, napełniała mnie smutkiem, pewnie dlatego, że wprost genialnie oddaje pęd przemijania i jego nieodwracalność. Dla autora "Stanu wyjątkowego" i "Zjadaczy kartofli" jest to wąski przesmyk nic nie znacząca pauza/ a przecież tyle się tam wydarzyło (z: "Było minęło").

Wszystkie te olśnienia, wzruszenia, radości, i dom, i język, i drzewo w górach, w gruncie rzeczy świadczą o tym, że wszystko jest jedno, jak by powiedzieli buddyści, albo że wszystko jest w Jednym, w co wierzą chrześcijanie. Aby to zrozumieć potrzebna jest dziecinna, otwarta miłość (z: "Dwie rzeki"). W gruncie rzeczy wiersze z "Było minęło" są tęsknotą za taką jednoczącą brzegi poznania miłością, bo jeżeli jej nie ma, życie wymyka się z rąk, coraz mniej "jest", coraz więcej "było minęło: I tam i tu, i w dole i w górze,/ na początku i na końcu/ ta sama iskra sekundy zapala/ oddech, wartki potok rzeczowników./ A między jednym i drugim?/ My, z naszym tęsknym zaśpiewem,/ potrzebą głupich porównań,/ stojący na nieruchomym moście,/ łączącym obsuwające się brzegi. (z: "Brzegi").

Krzysztof Kuczkowski

Julian Kornhauser: Było minęło, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2001

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Projekt i realizacja: 1.2.1 STUDIO REKLAMOWE