Kraków 2002, w: Topos 1-2(62-63)2002

Odrywanie Ameryki

Tom wierszy Jerzego Gizelli pt. "Odrywanie Ameryki" (Kraków, 2001) towarzyszy mi już od dłuższego czasu. Co pewien czas wraca na biurko, czytam go wyrywkowo, po kilka wierszy, odkładam, by po jakimś czasie znowu do niego wrócić. Skąd ten namysł, to czytelnicze skradanie się do wierszy autora "Ballad, sielanek, elegii"? Przecież Gizella jest jednym z nielicznych polskich poetów piszących wprost, tworzących czytelne sytuacje liryczne, nie stroniących od narracji i dyskursu. Tak więc wszystko powinno być jasne już po pierwszej lekturze. A nie jest. Co więcej, są wiersze, jak ten otwierający tomik pt. "Niebo pięciogwiazdkowe", które niespodziewanie zdają się zyskiwać wymiar profetyczny: Dopóki krążą satelity/ I samoloty nad głowami/ Nikt bez powodu/ Nie podnosi głowy/ Nikt do nieba się nie wtrąca/ Niech sobie płoną kamienie// Kiedy spadnie samolot/ Z pióropuszem ognia/ Wtedy ziemia się zatrzęsie/ I sumienie wyziera/ spod sterty rachunków/ Zetlałych w słonej wodzie.

Po tragedii 11 września 2001 r. Ameryka podniosła głowę - odtąd już zawsze będzie z niepokojem wpatrywać się w niebo, jakby stamtąd mogło przyjść zagrożenie. Ale też obudziło się sumienie Ameryki, można rzec - przybliżyło się niebo, to niebo, w którym jest mieszkań wiele (Teraz kolej/ Na Amerykę/ Żeby odkryła/ Dziesięć przykazań - z wiersza "Herbata z rumem"). Konsumpcyjny styl życia mieszkających pod pięciogwiazdkowym niebem Amerykanów poszerzył się o perspektywę eschatologiczną, która - jak się wydawało - już dawno została utracona, przesłonięta stertami kolorowych magazynów i zagadana przez telewizory. Od takiej właśnie Ameryki, pruderyjnej i rozwiązłej, zapatrzonej w migoczące ekrany, ekscytującej się niefrasobliwymi wyczynami prezydenta-demokraty, odżywiającej się kotletami z soji i modlącej się do Matki Ziemi i Ojca - ONZ usiłuje oderwać się wieloimienny bohater wierszy Gizelli. Pan Zdzisio/ Wpadł do Paryża/ Z Estradą i zaraz/ Zapisał się na listę/ Ofiar stanu wojennego ("Przodownik kapitalizmu"). Pan Piotruś/ Wszędzie z teczką/ Do łazienki do sklepu/ Śpi na teczce/ Ogląda telewizję/ Teczka na kolanach/ Spakowana do drogi. Bohater: emigrant, wieczny tułacz, uchodźca, ale też bywa - Pan Zdzisio, spryciarz wykorzystujący nadarzającą się okazję do poprawienia stanu swojego konta. Zawsze jednak jest to ktoś rozdwojony na tuciało i tamduszę.

Odrywanie Ameryki jest, powiedzmy to tak: drugim odrywaniem, bo Na początku było/ Odrywanie się od Europy/ Zamalowywanie/ Nieodpisywanie na listy/ Przesuwanie granicy/ Na Atlantyk. Pomiędzy pierwszym a drugim odrywaniem było (jest?) "wpadanie". To "wpadanie" łączy się z coraz większym niesmakiem, zniechęca kurza pamięć ślepota rodaków, a nawet - co jeszcze bardziej bolesne - najbliższej rodziny szermującej argumentami rodem z "Nie" (I tak mnie/ Najbliższa rodzina/ Skazała na dożywocie/ W Ameryce - w wierszu "Nie mam tam po co latać"). Raz tu, raz tam. I ani tu, ani tam.

W tym kontekście zasadne wydaje się pytanie: co pozostanie bohaterowi po oderwaniu Ameryki, po oderwaniu Europy? Wybór mniejszej głupoty (Amerykanie to głąby/ Bez głębi duchowej/ Ale przynajmniej/ Nie muszę słuchać/ Tej miodowej/ Mowy janczarów/ Co teraz robią/ Za patriotów - z "Bezeceństwa narodowe")? Nie, to byłoby zbyt banalne, i - w sumie - klaustrofobiczne. Wydaje mi się, że Gizella pisząc o odrywaniu, proponuje głębsze rozumienie tego słowa, że pisze o procesie, który rozgrywa się głębiej, wewnątrz człowieka, który zmierza do odpowiedzi nie tyle intelektualnej, co duchowej. Do zgody na tę normalność, która pozostanie po wyrwaniu z siebie "Ameryki-bycia uchodźcą" i "Europy-bycia gościem". Tyle, że ta normalność jest niegotowa, czeka na swój kształt, na usensownienie. Tak więc po odrywaniu Ameryki, przychodzi czas na odkrywanie siebie, po którym przyjdzie czas na odkrywanie Europy, po którym przyjdzie kolej na odkrywanie Ameryki. Czy świadectwa takich odkryć znajdą się w kolejnych tomach Jerzego Gizelli? Alternatywą jest samotność z nocnym buszowaniem po internecie i z pustym oceanem włoskiego malarstwa i klasycznej muzyki (zob. wiersz "Milczenie postronne").

Krzysztof Kuczkowski

Jerzy Gizella: Odrywanie Ameryki, Wydawnictwo Baran i Suszczyński, Kraków 2001

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Projekt i realizacja: 1.2.1 STUDIO REKLAMOWE